Przejdź do głównej zawartości

Zasypianie

Szarość. Wszystkie przestrzenie wypełnione gęstą szarością. Każde miejsce, które kiedyś stanowiło pustkę zawierającą przeźroczystą mieszaninę gazów, teraz zdawało się być przeniknięte niekończącą się chmurą przypominającą dym. Chmura ta nie pojawiła się nagle. Przez wiele lat zbierała się w kłęby, pojawiała się i znikała, by ostatecznie zostać. Kiedy przestała już znikać, zawisła ciężką masą kilkanaście metrów nad ziemią, a jej objętość wyraźnie zwiększała się z dnia na dzień. Potem już tylko przemieszczała się w dół, coraz bardziej przesłaniając znajome krajobrazy.
Po jakimś czasie wszystko było już widać tylko jakby przez mgłę. Nawet w te dni, w których świeciło blade słońce. Echo odbijało stłumione odgłosy szumu fabryk i brzęczenia wszechobecnych dronów. Odgłosy wydawały się pochodzić z oddali, choć tak naprawdę często ich źródło przelatywało tuż obok. Ludzie chodzili powoli ulicami, podnosili z ziemi różnej wielkości pakunki, przyglądali się im przez chwilę, a następnie szli dalej. Nie było widać u nich żadnego niepokoju. Wręcz przeciwnie - nie dało się zauważyć nawet najdelikatniejszego grymasu, który mógłby oznaczać pojawiające się emocje. Brak reakcji - ani smutku, ani zdziwienia. Ludzie wiedzieli przecież, że coś się zmieniło, ale wyglądali jakby nic się nie stało. A szarość narastała.

Było ciepło, wręcz przytulnie, przyjemnie... Ludzie wciąż szli przed siebie powoli, wciąż spokojnie. Ich rzadkie, ciche słowa odbijały się od mgły, stwarzając poczucie coraz większego odosobnienia.
Wyglądało to tak, jakby nie czuli co się zbliża. Szli dalej, ale było ich wciąż coraz mniej. Zasypiali powoli, w rytm kroków, bez zmartwień. Wszyscy tego samego dnia, w kilkuminutowych odstępach. Ich wewnętrzna siła po  prostu przestawała istnieć. Nie było żadnego wybuchu, trzęsienia ziemi czy fali. Nie było przelewu krwi. Tylko mgła. Pojawiła się jako szarość, osiadła na ziemi i przeniknęła każdą odrobinę przestrzeni.

Teraz będzie nic.

Komentarze